Z akt miasta Kryłowa


    Akta miasta Kryłowa obejmujące lata 1616 –1802 znajdujące się w Archiwum Państwowym w Lublinie zachowały się niekompletne. Stanowią jednak kapitalne źródło
do poznania przeszłości miasta, a przede wszystkim życia codziennego mieszkańców. Władze miejskie które tworzyli wójt, burmistrz i ławnicy stanowiły rodzaj notariatu. Do ksiąg miejskich wpisywano transakcje dokonywane przez obywateli: umowy kupna, sprzedaży, dzierżawy. W miejskich księgach znajdziemy także testamenty. Oprócz tej funkcji „Urząd” był także sądem, który rozstrzygał sprawy z zakresu prawa cywilnego i karnego. Studiując dokumenty, możemy wyciągnąć wniosek, że mieszkańcy Kryłowa i okolicznych wsi, którzy także podlegali jego jurysdykcji, mimo że niepiśmienni, ( analfabetami byli nawet przedstawiciele władz miejskich, którzy nie potrafiąc pisać stawiali obok swego nazwiska krzyżyk  ) doskonale potrafili dochodzić swoich praw przed miejskim sądem. Przykładem niech będzie sprawa jaką wójt, burmistrz i ławnicy musieli rozstrzygnąć w roku 1787. Należy wyjaśnić, ze w dokumentach miejskich nie podawano informacji
o stanie społecznym, który reprezentowały strony. O przynależności stanowej informowały określenia: „urodzony” , które charakteryzowało szlachcica, „sławetny”, którym określano  mieszczan, „pracowity” chłopów, a „wielebny” osobe duchowną. 

__________________________________

  * "Sprawa między Harasimem Martyniukiem i Jagniszką Hajdukową z Prehoryłego - rok 1787"


  * "Sprawa sierot po Michale Wieszczuku - 1787 rok"


  * "Sprawa kradzieży z kramnicy Mojsze Isera – 1799 rok"
 
  * "Kontrakty z Antonim Płotnickim 1799 r."

   *
"Przesłuchanie Antoniego Bartoszewskiego - 1800 rok"



     

__________________________________

"Sprawa między Harasimem Martyniukiem i Jagniszką Hajdukową z Prehoryłego - rok 1787"

„Miedzy parcowitą Jagniszką Hajdukową a zapozwanym Harasimem Martyniukiem obywatelami prehorylskimi stanęła sprawa, iż powódczyna idąc goscińcem i krowę pędząc do trzudy z zapozwanego płota wyłamała kij, a zapozwany według swiadectwa:

Pierwszy świadek Jan Koropatwa pytany co widział i słyszał, odpowiedział, że:  Jagniszka Krowę pędząc do trzudy z płota Harasima kij wyłamała, a Harasim zawołał Jagniszki, a gdy ta stanęła począł ja bić kijem, przewracając po ziemi. Na co podpisuję się +.

Co wysłuchawszy sąd nasz z obydwóch stron kontrowesyi i świadectwa, a zważywszy zuchwałość, wiec tak decyduje: aby Harasim za ból dał cierpliwości złotych 6 i w areszcie siedział dzień.

Grzegorz Łoj wójt +

Ja Jagniszka Hajdukowa lubom była pobita od Harasima Martyniuka, według dekretu odebrałam złotych 6 i na to podpisuję się znakiem krzyża świętego +”

  

  __________________________________

Sprawa sierot po Michale Wieszczuku - 1787 rok

 

W roku 1787 dnia 14 maja

Opisanie zostałych rzeczy po niegdyś zmarłym Michale Wieszczuku i żonie tegoż zmarłej na zostałe siroty, to jest Jana syna tych zmarłych mającego lat dwie, Magda córka mająca lat ośm, druga Dorota mająca lat pięć, trzecia Marianna mająca lat cztery, które dzieci tak są rozporządzone. Magdę oddaje się ciotce Wiktoryi, żonie Hrycia Marenkowicza za niańkę, Dorotę Frankowi Szafranowi pod opiekę do wychowania, Mariannę i Jana syna pomienionego oddaje się ciotce Wiktoryi do wychowania.

Na te dzieci zostało krów dwie, jedna z cielęciem, jałówką, druga bez cielęcia dojna. Krowa płowa bez cielęcia mająca lat dziesięć warta złotych 56  , druga czerwona warta złotych 32, Jałowica siwa warta złotych 24, owca jedna z jagnięciem warta złotych 6, praszuk jeden warty złotych 4. Konie konderepowaty wart złotych 36, klacz kasztanowata z źrebięciem klaczka warta złotych 30. Te w skarbie pańskim zostają do przedania, które pieniądze u Hrycia Łoya wójta zostają..........................

Skrzynka z zamkiem warta złotych cztery. W tej skrzyni motków lnianych ośm, wełnianych motków dwa, koszul dwie, fartuchów  lnianych 3, fartuszków dwa przednich , skórek wyprawnych sześć na kożuch , chustek krągłych cztery lnianych, korali sznurków sześć, dwie krzynek Złotych 12 wartości, burka czarna stara, pierzyna warta złotych 9 z poszwami dwoma, poduszek dwie wartujo złotych 6, płótno konopne arszyn – 40, sukna czarnego z warsztatu niebitego arszyn – 14, kożuch stary wart złotych 12,  u tkacza Płótna ……. 12 arszyn – 40.    

 102 zł 22 gr.

__________________________________





Sprawa kradzieży z kramnicy Mojsze Isera – 1799 rok                        

    W piątek 29 listopada 1799 roku,  jeszcze przed rozpoczęciem świętowania szabatu, w magistracie miasta Kryłowa zjawił się kramarz Mojsze Iser. Przyszedł ze skargą. W poprzednią sobotę 23 listopada, po skończonym szabasie okradziono go w jego własnej kramnicy, którą miał w sieniach u Żyda Szmylika. Przedstawił listę skradzionych rzeczy. Była to beczka śledzi, z której Mojsze „zaledwie trzecią część wyprzedał” warta sześćdziesiąt złotych, „kopa świec” wartych trzynaście złotych, „łoju półtora kamienia za dwadzieścia cztery złote” (około dwudziestu kilogramów), „przędziwa konopnego za trzydzieści złotych, wełny nieczesanej za dwadzieścia złotych, przędzy kłębków dziesięć, wełny czarnej kłębków dwa, wełny sinej jeden, motków przędzionych ośm. Oprócz tego skradziono mu kmin i „pieniędzy w gotowiźnie pięćdziesiąt złotych”. W sumie straty oszacował na ponad dwieście złotych. Pod koniec XVIII wieku była to wartość czteroletniego zarobku parobka, który zarabiał rocznie pięćdziesiąt pięć złotych.

    Ponieważ na pytanie czy nie podejrzewa kogoś o tę kradzież wymienił Kazimierza Dołomskiego, w piątek dwudziestego grudnia „urząd sądowy posłał po rewizyi do domostwa Kazimierza Dołomskiego, lat trzydzieści sześć, katolika obrządku polskiego, rodem z Prehoryłego, gdzie wymienione rzeczy były”. Żyd i sprawca kradzieży zawarli potwierdzoną przez sąd ugodę. Oprócz zwrotu skradzionych rzeczy, Dołomski miał zapłacić okradzionemu trzydzieści sześć złotych odszkodowania, a Mojsze miał oddać to co zabrał w trakcie rewizji, bo zabrał rzeczy swoje i nieswoje.

    Ale to nie był jeszcze koniec sprawy. Po Bożym Narodzeniu, w poniedziałek, 30 grudnia 1799 roku, Dołomski stanął przed sądem miejskim, który orzekł, „że niegodziwość wielką popełnił i wstyd nie tylko sobie i rodowi swemu ale i wszystkim gospodarzom współsąsiadom czyli obywatelom miasta Kryłowa, a przez to nie zasłużył na sąd sprawy naszej, tylko do kryminału oddanym być powinien,  ale  uważając  na  płacz  żony  jego  i  że  ma  dziecko, a bardziej, że obiecuje poprawę, więcej kradziejstwa żadnego nigdy  nie czynić, dla tych przyczyn daruje się mu, odpuszcza, że do kryminału nie odsyłamy, ale broń Boże, gdyby jeszcze raz lada najmniejsza jaka wina złodziejstwa okazała się, bez żadnego względu do kryminału odesłanym zostanie. Decydujemy i przysądzamy straffu  do  Kościoła  wosku  funtów  dwa  (funt około 0,4 kilograma) i do cerkwi funtów dwa do dni czternastu  łożyć ma pod rygorem przymusu i ukaranym publicznie dwudziestoma pięcioma plagami  być powinien (Plagi, to kara chłosty wymierzana w miastach pod pręgierzem). A dla przykładu tych aby się nie gorszyli.”

__________________________________

"Kontrakty z Antonim Płotnickim - 1799 rok"

W Archiwum Państwowym w Lublinie zachowały się księgi wójtowsko radzieckie miasta Kryłowa z XVII i XVIII wieku. Pierwsza wzmianka o pisarzu miejskim pochodzi z 1619 roku.
W rozliczeniu wydatków wpisanych do ksiąg miejskich znajduje  się zapis o zakupie w Lublinie „księgi do pisania rejestrów” oraz o wynagrodzeniu wypłaconym pisarzowi.

Kryłów był miastem lokowanym na początku XVI wieku na prawie magdeburskim. Przepisy tego prawa mówiły, że funkcję pisarza może sprawować „człowiek godny i znany”. Nowo wybrany pisarz musiał złożyć przysięgę, w której zobowiązywał się strzec tajemnicy zawodowej oraz sprawować pieczę nad księgami miejskimi wytworzonymi przez siebie i swoich poprzedników. Ponosił odpowiedzialność za treść wpisów do akt miejskich, wiec musiał posiadać umiejętności związane z prowadzeniem różnego rodzaju ksiąg kancelaryjnych. Wymagano od niego także dobrej znajomości łaciny.

Wynagrodzenie pisarza pochodziło z budżetu miejskiego oraz z opłat pobieranych od stron za wykonywanie czynności kancelaryjnych.

Znamy nazwiska tylko kilku kryłowskich pisarzy. Rekrutowali się przede wszystkim spośród stanu mieszczańskiego, ale byli wśród nich także przedstawiciele szlachty. Pierwszy znany
z nazwiska „pisarz kryłowski przysięgły” Marcin Łabędź odnotowany jest w aktach miasta w roku 1642. Pisarzem "miejskim przysięgłym” w 1685 roku był Jacek Suflita. W 1700 roku miejską kancelarią kierował Stanisław Łuszczewski „pisarz radziecki miejski kryłowski”. W latach 1719-1730 funkcję tę pełnił Mateusz Dmochowski, a w latach 1791-1796 Teodor Balicki. W roku 1798 pisarzem był Stanisław Bielawski, którego w następnym roku zastąpił Antoni Erazm Rotszewicz Płotnicki.

W aktach miejskich zachowało się kilka ciekawych dokumentów związanych z ostatnim 
z wymienionych pisarzy. Był on bez wątpienia szlachcicem. 

            W roku 1799 przyjął na rok obowiązki pisarza miejskiego. Zobowiązania obydwu stron, 

a więc „Urzędu Magistratualnego” i Antoniego Erazma Rotszewicza Płotnickiego zostały określone
w spisanym „kontrakcie”.

    „Kontrakt

            Miedzy sławetnymi niżej podpisanymi Urzędem Magistratualnym Miasta Kryłowa

i przytomnymi Jechmość Panami mieszczanami i obywatelami z jednej, a urodzonym dwóch imion Antonim Eraśmie Rotszewiczem Płotnickim z drugiej strony stanęła i uczyniła się dobrowolna umowa i zgoda w niczym nieodmienna i nieodwołana w te niżej opisane punkta y o to naprzód iż P. Antoni Płotnicki przejmuje obowiązek Pisarji Miejskiej na siebie w służbę  całoroczną w tym obowiązku ma takowe Dzieło powinności i czynności urzędu swego:

1. Curkularze wypadłe od prześwietnego Urzędu Cyrkularnego porządnie, wyraźnie pismem 

w Protokół Magistratualny wciągać.

2. Regestra kontrybucjonalne magazynowe porządnie utrzymywać ażeby się urząd z tego   mógł sprawiedliwie i rzetelnie wykalkulować.

3. Tabele targowe w mieście całorocznie do cyrkularnego urzędu podawał.

4.  Krescencyi zbioru, omłotu, namłotu y wysiewu podług okazanej próby do Cyrkularnego  Urzędu podawał.

5. Kwity wszelkie Bonifikacyi Exekucjonalne paletne porządnie zachowywał i zapisywał.

Owo  zgoła  wszelkie Interesa Monarchiczne od Cyrkułu jakowe tylko wypadną za wiadomością
i uradzeniem Dominialnym i Magistratualnym załatwiał i zaspokajał y jaki tylko wypadnie rozkaz czyli to od Urzędu Cyrkularnego czyli od Wojskowego żeby był przytomnym i pomocnym. Co się zaś tyczy Gruntowego Interesu ażeby Inkwizycje sprawiedliwie i porządnie ciągnął. Dekreta podłóg naszej sentencyi y Decyzyi dokładnie podłóg praw i Ustaw Monarchicznych czynił i zapisywał. Żadnej czynności piśmiennej bez naszej wiedzy i zaradzenia nie czynił y niczym nigdy bez nas Urzędu nie wtrącał się. Sekret, pilność, wierność i poczciwość zachowywał. Kłótni z Każdym wszelkich unikał. Skromnym zachowywał się, a naj-bardziej czyni się P. Płotnickiemu ta przestroga y warunek ażeby na inne Państwo bez wiedzy naszej nie odjeżdżał y pijaństwa nigdy nie popełniał.

Bo gdyby Broń Boże przez to jakowa szkoda abo nieuczciwość wypadła, nie tylko że z służby oddalonym zostanie, ale jeszcze do Prześwietnego Cyrkularnego Urzędu pociągnięty będzie.
A zaś za te usługi  My Urząd Miejski Magistratualny całorocznie wyznaczamy od każdego Gospodarza z osobna po groszy polskich dwadzieścia. Co kwartałami wypłacać przyrzekamy od każdego Gospodarza wypadnie po groszy polskich pięć y te przy wybieraniu Kontrybucyi  My Sami Urzędnicy wybierać i wypłacać przyrzekamy. Od pisania Suplik, pozwów, Inkwizycyi, Intercyzow, Donacyi testamentów  y wszelkiego pisania tak od Grontowych ludzi iako y Dominium podłóg Patentów Monarchicznych zapłacić obowiązane będzie. Suma Jakowa Gratys, która na urząd przypadnie ta podłóg naszego udecydowania P. Płotnickiemu dana będzie. Dzieci uczenia wolnych czasów, gdy nie ma czynności w Magistracie ani żadnego Interesu Monarchicznego pozwalamy y nie zabraniamy. Chałupę do pomieszkania bezpłatnie przyrzekamy wystarać się.

            P. Płotnicki ten warunek sobie czyni ażeby Papier na wszelką potrzeby pisania był
z Magistratu, także żaden pisarz pokątny nigdy nie pisał ni Żydowi ani Katolikowi. Wreszcie nie tylko żaden gospodarz ale nawet żaden Urzędnik z jakowych Chimer niepotrze-bnych nie ważył się mnie szkalować, lecz gdybym co zasłużył prawem dochodzili. Co wyraziwszy dla tym większej Wagi, Wiary
i Waloru ten kontrakt podpisuje. Działo się dnia 31 Miesiąca 1799 roku
w Kryłowie. Antoni Erazm Rotszewicz Płotnicki”

            Ponieważ umowa zawarta z władzami miejskimi pozwalała mu na uczenie w wolnym czasie dzieci kryłowskich mieszczan, nowy pisarz zawarł kolejną umowę. Tym razem z „gospodarzami, mieszkańcami i obywatelami Miasta Kryłowa”, w której za wynagrodzenie w pieniądzu i w naturze zobowiązywał się edukować ich dzieci.

            „Kontrakt

            Między sławetnymi niżej podpisanymi mieszczanami, gospodarzami, mieszkańcami
i obywatelami Miasta Kryłowa z jednej a urodzonym JMć Panem dwóch imion Antonim Erazmem Rotszewiczem Płotnickim z drugiej strony stanęła dobrowolna ugoda i zgoda w niczym nieodmienna o edukacje dziatek gospodarskich małych w ten niżej opisany sposób y o to:

             - Ja wyż wspomniany P. Antoni Płotnicki podejmuje się w służbę roczną do wyedukowania dzieci: Dziesięcioro przykazania bożego i pięcioro przykazania kościelnego, artykułów wiary Świetej: czyli Katechizmu, siedm sakramentów kościelnych y siedm grzechów głównych, spowiedzi powszechnej, służenia do mszów świętych, śpiewania różnych pieśni Godzinek, Koronek , Różańców, Litanij  y odmawiania a to każdego gatunku nabożeństw y modlitw. Także począwszy od Abecadła Syllabizowania, składów aż do czytania po polsku na księgach różnych najprzykładniejszego i czytania piśmiennego różnych charakterów po polsku. Pisania po polsku jak najdokładniejszego
z zachowaniem ortografii po Polsku y gdyby kto życzył czytania Łacińskiego, Ruskiego y Niemieckiego uczyć potrafię i obowiązuję się. Rachunków liczby, nemeracyi, addycyji, substrakcyi, pitagoryki, multiplikacyi aż do dywizyi edukować  podejmuję się.

            Lecz jednak nie razem i niekoniecznie o zakład, żeby w jednym kwartale lub w jednym roku wszystkiego nauczyć, tylko jak można będzie do pojętności i roztropności. Wyżej wyrażony P. Antoni  Płotnicki czyni dla siebie takowy warunek ażeby gdy któren gospodarz będzie dawał dzieci do nauki ażeby się zapisał na kontrakcie jak się zowie, wiele dzieci daje do nauki i od którego dnia i co obiecuje dać na kwartał. Także żeby beż żadnej ekskuzy regula-rnie codziennie dzieci przysyłali do nauki z rana y z południa nie wyłączając żadnego dnia nawet i święta, prócz Bożego Narodzenia, Wielkanocy
i zielonych Światek y to z rania od 7 do godziny jedena-stej a z południa od 2 aż do 5 bawić się na nauce mają. I ten warunek Pan Antoni Płotnicki pokłada, gdybym zabawny był którego dnia na usługach czynności Magistratualnej lub cyrkularnego interesu natenczas panowie  gospodarze ażeby mnie mieli za wyekskuzo-wanego, a dzień każdy, którego bym dnia nie uczył potrącony im zostanie. Zaś ci Jekmość Panowie Mieszczanie i Gospodarze przyrzekają bezpłatnie stancje do uczenia dzieci opatrzyć i wystarać się. Każden kwartałem jak się godzi w kontrakcie ma dołożyć
i zapisać. Księgi do nauki dziatek każden gospodarz dla dziecka swego starczyć ma. Po drwa za kwitem wyrobionym co miesiąc furę jedną. Deklarują tylko to sobie P Gospodarze excypują ażeby
P. Płotnicki pijaństwa nie popełniał pod odpowiedzą sądu, gdyby przez dzieci miały wakować.

            Co wyraziwszy dla tym większej wiary, wagi i waloru przy wyrazach imion i nazwisk nie znający pisma utwierdzamy znakiem Krzyża świętego. Działo się 11 miesiąca sierpnia. 1799 roku
w Kryłowie Prokop Gruszka daje  syna jednego, umówił się ze mną na kwartał z[łotych] p[olskich] 4 Jan Skibicki, Maciej Mukiewicz umówili się ze mną, że dają po jednym synowi od których na kwartał od jednego po złotych pięć g[roszy] 10 . Uczyni razem z. P. 10 g. 20. Gumienny Johan Gregorowicz daje syna jednego umówił się ze mną z[łotych]. p. 6 na kwartał. Józef Rybak dał syna Antoniego dnia 17 miesiąca września.”

            Po zawarciu obu kontraktów Antoni Płotnicki w styczniu 1800 roku w prehorylskiej cerkwi grekokatolickiej złożył uroczystą przysięgę. Wydarzenie to zostało odnotowane w księgach miejskich.

            „Dnia 7 stycznia 1800 roku przysięga pisarza miejskiego Antoniego Płotnickiego w cerkwi Prehorylskiej wykonana,  przez x [księdza] Karońskiego czytana. Przytomni przy przysiędze którzy byli: Zinko Tuszewicz WMK [wójt miasta Kryłowa], Jan Say burmistrz, Grzegorz Łoy, Jędruch Perdun.



                                                           
                                                                                                                                                                                                                
Opracował: Marek Kołcon

 
 

Przesłuchanie Antoniego Bartoszewskiego - 1800 rok


Jeszcze jedna sprawa sądowa z Akt Miasta Kryłowa. Tym razem rzecz działa się w styczniu 1800 roku, kiedy miasto znajdowało się już pod zaborem austriackim. Przed urzędnikami Magistratu, Zenonem Tuszewiczem wójtem miasta Kryłowa, Janem Sayem burmistrzem, Fedorem Oczeretko asesorem, Romanem Laczkiewiczem radnym, Dymytrem Gruszką ławnikiem, Bazylim Bazylewiczem przysięgłym oraz Antonim Płotnickim pisarzem, w poniedziałek 27 stycznia, stanęli starozakonni „gospodarze i mieszczanie Kryłowa”. Byli to Icko i Mordko Bitterman, Jankiel Smalz, Joś Cukierman, Icyk Hakun i Aron Kurzwat. Skarżyli się, że od roku ginie im drzewo budowlane oraz opałowe (płatwy, bale dębowe, dyle i tarcice sosnowe, słupy i podwaliny). Mieli poszlaki, że złodziejem jest Antoni Bartoszewski, „mieszczanin czyli gospo-darz tutejszy, który się niedawno ożenił”. Domagali się, przeszukania „domostwa” Bartoszewskiego.

Przeszukanie prawdopodobnie się odbyło, ponieważ dwa dni później, w środę 29 stycznia domniemany złodziej stanął przed magistrackim sądem, gdzie odbyło się jego przesłuchanie.

„Protokół przesłuchania oskarżonego i obwinionego”

Najpierw zadawano pytania ogólne „ad generale”


„Pytanie: Jak się zowiesz. Skąd rodem. Wiele masz lat?

Odpowiedź: Antoni Bartoszewski. Rodem zza Warszawy 12 mil.

Mam koło 40 lat

P: Jakiej religii i obrządku jesteś?

O: Religii polsko katolickiej i obrządków takich.

P: Jakiego jesteś kunsztu czyli kondycyi?

O: Jestem szlachecki syn. Magisterstwa żadnego nie mam.

P: Jakiego jesteś stanu wolnego lub nie i czy masz dzieci?

O: Jestem żonaty. Dopiero będzie rok jakem się ożenił. Dzieci nie mam.

P: Cóż za sposób masz do życia?

O: Jak nie posieję w polu, to nie będę żyć.

P: Gdzie mieszkasz i czy siedzisz na gospodarstwie i jak dawno zostajesz?

O: Mieszkam w Kryłowie. Siedzę na gospodarstwie jeszcze roku nie ma.

P: Po kim posiadasz to gospodarstwo?

O: Po żonie, która wdową została po zmarłym Szajkiewiczu.

P: Coś przed tym porabiał? W Kryłowie skądeś nastał?

O: Nastałem ze Starogrodu. Pierwej upatrywałem sobie miejsca
i upodobałem sobie tę wdowę. Przystałem do tego gospodarstwa.

P: Miałeś attestat jakeś się obchodził i gdzieś bywał? Masz teraz złożyć w sądzie jeśliś go pierwej nie okazywał.

O: Miałem dwa. Pokazywałem Panu Jeżewskiemu ale go nie czytał.

P: Z czyją wiadomością i pozwoleniem ożeniłeś się?

O: Za pozwoleniem księdza greckiego, któremum okazał attestat od starościny z Terebińca

i ten na ten attestat dał mi ślub”.


Teraz sąd przeszedł do pytań szczegółowych, dotyczących sprawy - „ad specjale”.

„P: Wiesz po coś tu do sądu zawołany?

O: Wiem, żem zawinił żem te płatwę wziął.

P: Jakoważ to płatwa była? Czy oprawna lub nie i kiedyś te płatew

kradł w nocy czy w dzień?

O: Płatew osikowa. Wczorajszego dnia z wieczora wziąłem.

P: Na coś tę płatew brał? Czy na opał czy na budowę i u kogo?

O: Do chlewa na przekłady u Icka i Mordka Bittermanów.

P: Popsułeś tę płatew czy nie?

O: Na dwoje przeciąłem.

P: Wziąłeś więcej drzewa u tego samego lub kogo innego?

O: Nie brałem więcej nigdzie.

P: Ale w Sądzie naszym Magistrackim podało sześciu gospodarzy,

iż mają szkodę, a nie na kogo innego jak na Waszeci.

O: Dawniej wziąłem jedno polano z miedzy winnic i z swego płota.

P: A u Mordko Bittermana i Jankla Smalza, Icka Hakuna brałeś drzewo jakie?

O: Nie brałem.

P: Wszakże Jankiel Smalz poznał drzewo swoje u ciebie.

O: To moje.

P: Joś Cukiermann zaskarżył, że mu drzewa różnego gatunku zabierano i całą szopę ze wszystkim zabudowaniem zabrano, gdzie u ciebie ma być.

O: Nie brałem nic.

P: A gdy się okaże świadectwem natenczas co będzie?

O: Wyznaję pod sumieniem, iż nocował u mnie Dziad Starogrodzki, któregom nie chciał nocować mówiąc, bo ja nie mam czym palić . Ten dziad odpowiedział: Ja się wystaram.

I ten tu dyle przyniósł.

P: Masz co więcej przydać lub mieć? Pomiarkuj się.

O: Abrama Szolca wziąłem sanie, Mordkowi Bittermanowi belek cztery i u Abramka dylów dwa”.


Po wysłuchaniu obu stron, skarżących i oskarżonego, w piątek 31 stycznia 1800 roku Sąd wydał wyrok uznając roszczenia Icka i Mordka Bittermanów, Jankiela Smalza i Icka Hakuna, nakazał Bartoszewskiemu zapłacić im odszkodowanie, „zaś za ten wypełniony występek karze 25 plagami i każdemu drzewo żeby odniósł.
A gdyby jeszcze raz Broń Boże popełnił takowy postępek, do kryminału oddanym zostanie.”

Opracował: Marek Kołcon